Warto poczytać
Dodał: |
Aktualizacja: |

Zgierz – miasto i gmina w województwie łódzkim – to miejsce szczególne. W mieście tym mieszka niespełna 60 tys. osób (w Łodzi ponad 700 tys.). Znane jest szerokiej publiczności (nie tylko w Polsce, ale i na świecie) dzięki filmowi „Ida”, do którego zdjęcia kręcone były m.in. w Zgierzu, sąsiaduje z Łodzią i pozostaje niejako na uboczu wielkomiejskich działań, a zarazem idzie z Łodzią krok w krok. Ot, choćby w zakresie ułatwień dla migrantów. Otóż w obu miastach w 1821 roku podpisano dokumenty, na mocy których przyznano rozmaite ułatwienia i ulgi dla zagranicznych osadników. W przypadku Zgierza było to 300 sukienników. Oprócz troski o dobrobyt ekonomiczny migrantów pomysłodawcy umowy wykazali się także dbałością o ich życie duchowe: „Na kościół ewangelicki w nowej osadzie, równie jak na osadę dla pastora, wyznaczonym zostanie potrzebny grunt i drzewo na pierwsze wystawienie budowli bezpłatnie udzielone będzie” (art. 32). Jak podkreśla Marek Lipiec, naczelnik Wydziału Edukacji i Młodzieży w Urzędzie Miasta w Zgierzu, obecność osadników była dla miasta kluczowa i bezcenna. Dzięki migrantom, ich wiedzy i doświadczeniu możliwy był dynamiczny rozwój miasta.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Czy można mówić o gorszej i lepszej wielokulturowości? Niewątpliwie tak, ot choćby z punktu widzenia organizacji pozarządowych podejmujących ten temat w swoich działaniach. Z moich obserwacji, rozmów i doświadczeń wynika, że najlepsza wielokulturowość to ta miniona. Bo kiedy wielokulturowość nie grozi nam bezpośrednio, kiedy jedynie duchy przemierzają ulice – wówczas można ze wzruszeniem brać do ręki pamiątkowe księgi i czytać o tym, jak to Polacy te kilkadziesiąt lat temu koegzystowali z grupami różnej narodowości i religii. Tak rozumianą wielokulturowość można kultywować ze wsparciem i pod patronatem, można zrobić konkurs wiedzy historycznej albo festiwal – i wszyscy będą zadowoleni…

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Przedstawiamy zapis debaty "Granice wolności słowa oraz standardy mówienia i pisania o migrantach i migrantkach w mediach", która odbyła się 26 maja 2015 r. w Centrum Wielokulturowym w Warszawie. W dyskusji brali udział:

Anna Górska - Fundacja na rzecz Różnorodności Społecznej

Jaś Kapela - Krytyka Politycza

Elmi Abdi - Stowarzyszenie Somalijskie w RP

Dariusz Rosiak - Polskie Radio

Inna Reut - Biełsat TV

Debatę poprowadziła Omenaa Mensah.

Uczestnicy zastanawiali się, jak media wpływają na wizerunek migrantów/ek w Polsce? Czy dziennikarze/ki mają problem z obiektywnym i rzetelnym opisywaniem migracji i migrantów/ek? Gdzie są granice wolności wypowiedzi medialnej? I jakie mogą być konsekwencje ich braku? W ramach debaty podniesione zostały kwestie dotyczące roli, jaką media odgrywają w kreacji wizerunku migrantów i migrantek - np. stereotypizacja pracy i traktowania przez pracodawców Ukrainek - przypadki w radiu i telewizji  oraz postawiono pytanie o granice wolności wypowiedzi medialnej, w tym żartu, satyry oraz możliwych konsekwencji. Rozmówcy zastanawiali się również nad samym użyciem języka polskiego - nieodpowiednie bądź nieświadome wykorzystanie pewnych słów, może okazać się obraźliwe lub krzywdzące dla pewnych grup społecznych.

 

--------------------------------------------------------------------------

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW jest współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa.

Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze.

Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

 

 

 

Dodał: |
Aktualizacja: |

Zastanawiałam się, co też mnie podkusiło (poza niezłomnym lokalnym entuzjazmem oraz niepoprawnym optymizmem i wiarą w to, że „moje” miasto zauważy migrantów i przyzna im należne miejsce wśród mieszkańców „miasta fabryk i Tuwima”), żeby zgodzić się przeprowadzić wywiady z przedstawicielami organizacji pozarządowych wspierających migrantów na temat lokalnych działań na rzecz migrantów, podejmowanych przez samorząd. Przecież w Łodzi nie ma ani takich organizacji, ani takich działań… – powtarzałam sobie w chwilach zwątpienia.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Artykuł ten miał być formą wywiadu z przedstawicielem Urzędu Miasta Poznań. Przy pracy nad tekstem wynikło, że taka forma nie jest możliwa do zrealizowania. Posłużyłam się fragmentami wypowiedzi z krótkiego wywiadu, który przeprowadziłam z urzędniczką miejską. Tematem rozmowy były lokalne polityki migracyjne prowadzone przez miasto Poznań.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Wstęp

Elementem niezbędnym do badania migracji i integracji cudzoziemców jest wiedza. By ją zdobyć, każdy początkujący badacz (lub po prostu działacz społeczny) staje przed wyzwaniem, jakim jest określenie, skąd można uzyskać informacje dotyczące najbardziej go interesującego zjawiska. Dopiero po ustaleniu tej kluczowej kwestii można z czystym sumieniem przejść do analizy i wykorzystania zebranych danych.

Poniższy poradnik został podzielony na trzy główne części. W pierwszej wymieniono elementarne źródła statystyczne, które są podstawą większości opracowań branżowych. W kolejnej skomentowano i zanalizowano przykładowe najnowsze dane statystyczne. Ten rozdział ma na celu zasygnalizowanie podstawowych problemów badawczych i sposobów ich rozwiązywania. Ostatnia część poradnika stanowi przegląd lektur dotyczących migracji, które można uznać za przydatne w pracy badawczej lub w poszukiwaniu inspiracji projektowej/budowaniu warsztatu.

Na potrzeby niniejszego poradnika autor ośmiela się określać każdą osobę pracującą na liczbowych danych migracyjnych mianem badacza, zaś większość przykładów przez niego przywoływanych będzie dotyczyło migrantów z Ukrainy, którzy stanowią największy i najłatwiej identyfikowalny statystycznie odsetek migracji do Polski. Dodatkowo autor zastrzega, że w poradniku ogranicza się wyłącznie do kwestii migranckich związanych z cudzoziemcami niebędącymi uchodźcami i niechronionymi prawem międzynarodowym.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Czym się Pani zajmuje?

Jestem zastępcą dyrektora Centrum Komunikacji Społecznej, a także pełnię funkcję Pełnomocnika Prezydenta miasta ds. równego traktowania. Łączę te dwie funkcje. Jako zastępca dyrektora koordynuję projekty interdyscyplinarne realizowane w Warszawie, czuwam nad wykonaniem założeń Społecznej Strategii Warszawy. Głównymi zadaniami pełnomocnika jest: współpraca z organizacjami pozarządowymi, przygotowywanie projektów programów i kampanii społecznych podnoszących poziom świadomości społecznej w zakresie przeciwdziałania dyskryminacji i promocja równego traktowania.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Migracja coraz częściej to nie tylko centrum debaty publicznej, temat migrantów niedługo może okazać się sprawdzianem dla relacji międzyludzkich. Sprzeciwiasz się zaproszeniu uciekinierów do kraju? No to jesteś ksenofobem i wręcz nazistą. Jeśli ten pomysł popierasz – to umieść te osoby w swoim domu. Nam tylko wydaje się, że mówiąc o migrantach, mówimy o migrantach. W rzeczywistości zawsze mówimy o sobie.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

O migrantach i migrantkach

Jak mówić i pisać w mediach o migrantach i migrantkach? Oczywiście nie ma prostego wzoru, ale od niedawna mamy do dyspozycji przydatne wskazówki zebrane w jednym dokumencie: standardy sformułowane przez dziennikarzy i dziennikarki, przedstawicieli i przedstawicielki różnych społeczności migranckich.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Określenie standardów pisania i mówienia o imigrantach i emigrantach wydaje się pożytecznym sposobem zwrócenia uwagi na błędy i zaniedbania dziennikarzy, a także na wykazywany przez nich często brak szacunku dla ludzi. Szczególnie ważne jest uwzględnienia głosu głównych zainteresowanych, czyli imigrantów i uchodźców trafiających do Polski czy Europy.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Kilka dni temu moja znajoma dziennikarka opowiedziała mi poniższą historię.

Wracając do domu wieczorem z redakcji, wstąpiła do warzywniaka na zakupy. Poprosiła o jabłka.

-        A pani skąd do nas przyjechała? Z Rosji, Ukrainy? – zapytał życzliwie sprzedawca.

-        Z Ukrainy.

-        Mam dla pani pracę! – ucieszył się. – Po sąsiedzku szukają kogoś do warzyw.

Sprzedawca z pewnością miał dobre intencje, lecz nie każda Ukrainka szuka pracy w warzywniaku.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Dziennikarzom na pewno łatwiej zaprosić do studia polityka czy urzędnika, nawet gdy ten nie bardzo wie, o czym mówi. Ale gdy temat dotyczy sytuacji migrantów i migrantek, nie powinno zabraknąć ich komentarza.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Wchodzę na jeden z głównych polskich portali internetowych i czytam: „Śmierć 8-letniej Nikoli. Zarzuty za brak nadzoru w aquaparku dla dwóch Słowian”. Kolejny nagłówek: „Białoskórą Agatę zamordowano na jej własne życzenie. Podejrzane dwie białe, katolickie nastolatki”. I dalej: „Biały chrześcijański biznesmen, Marek Falenta, bohater afery podsłuchowej, zatrzymany przez prokuraturę”.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Moja wolność machania rękoma kończy się tam, gdzie zaczyna się twój nos. To wiemy. Ale gdzie kończy się wolność państwa w stosunku do obywatela za rzeczywistymi tekstami konwencji, które często, a nawet bardzo często są łamane? Media, które formalne (albo chociażby nieformalne) wprowadzają regulacje do ustanowienia norm społecznych, posiadają kodeks etyki, co oznacza, że mogą również zachowywać się nieetycznie. Niestety, możliwość tego jest większa lub mniejsza w zaleśności od społeczności. Dobry przykład stanowi tutaj użycie różnorakich terminów.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

O tym, jak Warszawa radzi sobie z obszarem integracji mieszkańców, w jaki sposób imigranci są postrzegani przez warszawiaków i jak wygląda idealna strategia miasta na działania wielokulturowe – opowiada Witek Hebanowski, szef Fundacji Inna Przestrzeń.

Aleksandra Górecka: Czy rozmawiając na temat strategii integracyjnej Warszawy i kompleksowych działań na rzecz wielokulturowości, możemy się odwołać do konkretnego, wypracowanego na szczeblu samorządowym, dokumentu, który wskaże nam jakie działania są podejmuje miasto w tym obszarze?

Witek Hebanowski: Nie ma żadnego dokumentu, nie ma też jednej strategii w Warszawie, ale działa bardzo wiele mechanizmów, które świadczą o zrębach nieformalnej strategii. Obecnie to, co miasto wypracowało, to więcej niż pojedyncze działania; możemy mówić już o pewnej praktyce. Jedyny dokument, który był bliski tematom migranckim i w jakiś sposób je zawierał, to „Warszawa Różnorodna”. Dokument ten ostatecznie nie został przyjęty przez Radę Miasta, prace nad nim zostały zakończone i właściwie nie możemy go zobaczyć. Podsumowując, brak jest jednolitej strategii, działania natomiast są prowadzone.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Polecamy komentarz redaktora strony trójmiejskiej Info Migratora na temat sytuacji Romów w Gdańsku: 

Z zaniepokojeniem przyglądam się prowadzonej w ostatnich dniach przez Gdański MOPR oraz Straż Miejską (przy poparciu Straży Granicznej) polityce wobec osób zarobkujących na ulicy za pomocą żebractwa. Niezrozumiała w tym zakresie pozostaje decyzja o uczynieniu z żebractwa kwestii etnicznej dotyczącej społeczności rumuńskich Romów. W prawie wszystkich materiałach prasowych używane są do opisania zjawiska żebractwa wizerunki Romek i Romów (materiały w załączeniu).

Cały artykuł dostępny jest TUTAJ.

 

Dodał: |
Aktualizacja: |

Z Tomaszem Szkwarkiem i Krzysztofem Furtanem z Infolinku rozmawia Przemysław Witkowski

Przemysław Witkowski: Czym jest Infolink?
Krzysztof Furtan: Nasza pełna nazwa brzmi International Information and Support Office. Infolink jest biurem miejskim, w którym obcokrajowcy mogą otrzymać niezbędne informacje potrzebne do tego, by sprawnie funkcjonować, w tym pracować i rozwijać swój biznes we Wrocławiu. Jesteśmy projektem finansowanym przez Urząd Miejski Wrocławia. Infolink nie jest centrum wielokulturowym, chociaż blisko mu do Zespołu do spraw dialogu międzykulturowego, działającego tak jak my w ramach Wrocławskiego Centrum Rozwoju Społecznego, które jest jednostką organizacyjną Gminy Wrocław. Infolink jest projektem nastawionym na codzienną pomoc konkretnemu cudzoziemcowi. Można nas odwiedzić osobiście, zadzwonić do nas, napisać maila. Pomagamy poprzez rozmowę, choć czasem pojawiają się tematy, które wymagają poprowadzenia dla kogoś sprawy. Infolink jest otwarty od poniedziałku do piątku, od godziny 11.00 do 18.00. Jesteśmy więc otwarci także na osoby, które pracują w sektorze prywatnym, w tym międzynarodowym. W większości Polski punkty informacyjne dla migrantów są otwarte w konkretnych dniach, w określonych godzinach, dużo krócej niż my. Infolink jest skierowany do osób, które przyjeżdżają do Wrocławia do pracy, zarówno do obywateli Unii Europejskiej, jak i spoza UE, przy czym pomagamy wszystkim, którzy tej pomocy potrzebują. Nie pytamy na wstępie o dokument, który potwierdza legalność pobytu, nie prosimy o dowód osobisty czy paszport. Po prostu, jeśli ktoś danej pomocy potrzebuje – pomagamy.
Tomasz Szkwarek: W innych miastach są to głównie punkty prowadzone przez organizacje pozarządowe. Tak jest w Poznaniu czy Warszawie. Infolink jest w 100% finansowany z miejskich środków i otwarty dla każdego.

Ile osób zajmuje się migrantami w waszej jednostce zarówno na poziomie Infolinku, jak i całego Wrocławskiego Centrum Rozwoju Społecznego?
T.S.: W Infolinku na stałe zatrudnione są dwie osoby. Oprócz Infolinku jest także Zespół ds. dialogu międzykulturowego, w którym pracują trzy osoby. Łącznie w całym WCRS-ie tematem migrantów, wielokulturowości zajmuje się pięć osób. W Dziale Współpracy Instytucjonalnej pracuje również osoba, która zajmuje się mniejszościami etnicznymi i narodowymi. Nie są to sensu stricto nowi migranci, ale ludzie, których grupy etniczne i narodowe tworzą to miasto od dłuższego czasu. Przez kilka ostatnich lat w WCRS-ie dwa razy z rzędu prowadzony był projekt poświęcony wrocławskim Romom z grupy Polska Roma. Był to projekt unijny.

Jak długo działacie?
T.S.: Na początku kwietnia 2015 roku minęły dwa lata.

Co było motywacją dla Urzędu Miasta Wrocławia do stworzenia takiego punktu?
T.S.: Coraz większa obecność obcokrajowców w życiu miasta. Sam pomysł pojawił się w czasie kontaktów i rozmów obecnej wiceprezydent Wrocławia Anny Szarycz z obcokrajowcami-ekspatami, którzy zaczęli przyjeżdżać do pracy do Wrocławia. Chcieli, żeby taki punkt pojawił się w mieście. Z racji trudności językowych czy zawiłości prawnych mają oni często trudności z załatwieniem podstawowych dla siebie rzeczy: karty stałego pobytu, karty tymczasowego pobytu, wynajmu mieszkania, ubezpieczenia zdrowotnego. Głównie jest to obszar spraw formalno-prawnych. Jest też drugi obszar, związany z życiem codziennym. Obcokrajowcy często potrzebują fryzjera, dentysty czy innych tego typu usług, gdzie mogą porozumieć się po angielsku bądź w jakimś innym obcym języku. Tu również pomagamy.
K.F.: Została już przygotowana aplikacja internetowa WrOpenUp, którą można ściągnąć na komórkę. Każdy przedsiębiorca, który oferuje usługi także w języku obcym, może zgłosić się do tego programu. Również obcokrajowiec, który zauważy, że w lokalu można skorzystać z usługi w innym języku niż polski, może nam wskazać na mapie Wrocławia, że u tego fryzjera czy lekarza można się porozumieć w języku obcym. Pracujemy nad kolejnymi aplikacjami – tym razem pomagającymi obcokrajowcom w wypełnieniu formularzy urzędowych.

Na ile osób szacowaliby Panowie liczbę obcokrajowców mieszkających na stałe we Wrocławiu?
T.S.: Odpowiedzi są dwie. Jedna jest oficjalna – obcokrajowcy, którzy legalnie przebywają w naszym mieście, i to jest mniej więcej siedem tysięcy osób. Jest również grupa, która przebywa we Wrocławiu nielegalnie albo przedłuża pobyt turystyczny. Odnawiając wizę turystyczną, można przebywać tu dłużej, choć w statystykach ciągle jest się tylko turystą.
K.F.: Urząd Wojewódzki prowadzi rejestr cudzoziemców, który obejmuje jednak tylko ludzi spoza Unii Europejskiej. Natomiast obywatele państw UE mają obowiązek rejestracji swego pobytu powyżej trzech miesięcy. Rzadko dopełniają oni tego obowiązku, bo nie jest on obwarowany dotkliwymi sankcjami. Próbujemy ustalić metodologię zbadania od strony socjologicznej grupy obcokrajowców mieszkających we Wrocławiu. Wszystko po to, by odpowiedzieć na potrzeby tych osób. Jesteśmy również w kontakcie z NGO-sami czy z Instytutem Spraw Publicznych z Warszawy.


A czy we Wrocławiu współpracujecie z innymi instytucjami, organizacjami zajmującymi się sprawami obcokrajowców?
K.F.: Działający z nami w WCRS-ie Zespół ds. dialogu międzykulturowego przygotował targi edukacji międzykulturowej, na których prezentowały się NGO-sy działające na terenie Wrocławia. W targach tych wzięło udział czternaście organizacji pozarządowych i ponad siedemdziesięciu nauczycieli z wrocławskich szkół i przedszkoli. To pokazuje, ile organizacji w naszym mieście ma do czynienia z wielokulturowością.

Na czym polega ta współpraca?
K.F.: Pomagamy w promocji tych organizacji poprzez organizację takich targów. Współpracujemy na przykład z Fundacją WroOpenUp, która oprcowuje program edukacji multikulturowej w szkołach i uzyskuje wsparcie miasta w przygotowaniu takich warsztatów.

Zapewniacie im wsparcie finansowe czy organizacyjne?
T.S.: Miasto wspiera finansowo, a Infolink zapewnia promocję. Jesteśmy miejscem, które jest otwarte od poniedziałku do piątku. Istnieje strona internetowa, działa adres internetowy, telefon i praktycznie przez siedem dni w tygodniu można się z nami skontaktować. Wszystkie organizacje, które współpracują pośrednio czy bezpośrednio z obcokrajowcami, mogą przekazywać nam informacje o swoim działaniu. Jeśli obcokrajowcy mają problem z załatwieniem konkretnej sprawy, to mogą przez nich zwrócić się do nas i my z ramienia Urzędu Miasta jesteśmy w stanie im pomóc.

Czyli, jak rozumiem, nie realizujecie z NGO-sami jakichś wspólnych programów?
T.S.: Najbliżej współpracujemy z dwiema organizacjami. Po pierwsze ze wspomnianą już Fundacją WroOpenUp. Realizowany przez tę fundację – w partnerstwie z Urzędem Miejskim Wrocławia oraz wrocławskimi „korporacjami”, głównie Google, HP i IBM – WrOpenUp to edukacyjny program dla młodzieży. Wspomniana wcześniej aplikacja internetowa powstała przy współpracy właśnie z nimi. Drugim takim podmiotem jest International Friends of Wroclaw. To z kolei niesformalizowana organizacja, która zrzesza obcokrajowców mieszkających we Wrocławiu, prowadzi warsztaty, spotkania i tworzy inicjatywy międzykulturowe.

Projekt „Wielokulturowi wrocławianie” to wasza inicjatywa?
K.F.: To działanie Zespołu do spraw dialogu międzykulturowego. Jego ideą jest pokazanie, że we Wrocławiu mieszkają różni ludzie, obcokrajowcy, mniejszości narodowe i etniczne, ekspaci oraz ludzie urodzeni w tym mieście, którzy mają pochodzenie dwukulturowe. Ten projekt pokazuje, że są oni wśród nas, żyją jak każdy inny mieszkaniec. Mają swoją pracę, studiują, zakładają rodziny, są częścią tkanki miejskiej, ubogacają Wrocław. Następna odsłona wystawy planowana jest na ósmego maja w Domu Europy w związku z obchodami Dnia Europy. Wystawę będzie można oglądać przez następne dwa tygodnie.

My działamy dla konkretnego człowieka, który przychodzi do nas, do biura. Może być z Unii Europejskiej albo spoza jej granic. Mówię o tym dlatego, że Centrum Integracji Społecznej prowadzi projekt europejski, który oferuje szeroki zakres usług od pomocy prawnej przez psychologiczną po szkolenia zawodowe, ale wymaga, aby dana osoba miała tytuł legalizacyjny do pobytu w Polsce na co najmniej 365 dni, bo jest to projekt finansowany z UE. Na wstępie trzeba pokazać, że jest się tu legalnie i można korzystać z tego typu pomocy. U nas takiego wymogu nie ma.

Z jakimi problemami stykają się Państwo najczęściej?
K.F.: Jeśli pojawia się jakiś problem w życiu obcokrajowca, to staramy się odpowiedzieć zgodnie z potrzebą. Doradzamy głównie w aspekcie legalizacji pobytu w Polsce, rejestracji pobytu we Wrocławiu, w formalnościach związanych z codziennym życiem we Wrocławiu – wyrobieniem NIP-u, numeru PESEL, zameldowaniem, wynajmem mieszkania czy wyborem odpowiedniego ubezpieczenia. Doradzamy też obcokrajowcom przy wyborze odpowiedniej formuły pracy – przy założeniu spółki prawa handlowego czy własnej działalności gospodarczej. Konsultujemy umowy proponowane przez najemców bądź pracodawców. W razie potrzeby oferujemy nasze wzory umów.

Większość migrantów w krajach Europy Zachodniej to jednak głównie słabo wykształceni migranci ekonomiczni. W Polsce nie ma ich jeszcze zbyt wielu, ale z czasem najpewniej będą napływać. Czy i tą grupą zajmuje się Państwa instytucja?

K.F.: Praktyka pokazuje, że takie osoby najczęściej zgłaszają się po pomoc. Ekspat, czyli według słownikowej definicji „wysokiej klasy specjalista, który opuścił ojczyznę, aby pracować za granicą”, przeprowadzając się do Polski, najczęściej już wcześniej zmieniał kraj zamieszkania. Jeśli nawet robi to po raz pierwszy, ma zazwyczaj wsparcie przyszłego pracodawcy. To osoba z pewnym potencjałem intelektualnym i przyjeżdżając do Polski, ma już „odrobione zadanie domowe”. Wie mniej więcej, czego organy administracji będą od niej oczekiwać, gdzie pewne rzeczy można załatwić.
Do nas zazwyczaj przychodzą osoby, które mają z powyższym problem; powiedzmy na użytek naszej rozmowy – migranci. Niekoniecznie mają od razu załatwioną pracę, są freelancerami, reprezentują wolne zawody, są nauczycielami języków obcych, dopiero rozważają, czy otworzyć we Wrocławiu działalność gospodarczą, zastanawiają się, czy to jest w ogóle możliwe. Trafili do Wrocławia może nie przypadkowo, ale to nie była jakaś przygotowana wcześniej strategia.

Czyli są to głównie ludzie z klasy średniej? Czy zdarzają się migranci o innym statusie społecznym?
K.F.: Pamiętajmy, że od migrantów spoza UE często wymaga się udokumentowania posiadanych środków. Tak więc nie mówimy tu o osobach, które są na granicy godnej egzystencji. Osoby, z którymi rozmawiamy, gdy przyjeżdżają, mają zazwyczaj przygotowane pieniądze na kilka miesięcy życia tutaj i muszą przez ten czas jakoś się zorganizować. Muszą znaleźć pracę, np. w szkole językowej, w jakiejś korporacji, firmie, a jeśli jej nie znajdują, to przenoszą się gdzieś indziej. Jest też grupa wysoko wykwalifikowanych pracowników, często pracujących we wrocławskich oddziałach firm międzynarodowych. Ich wspieramy głównie poprzez kontakty z działami HR.

Działacie więc głównie z dobrze zintegrowanymi korporantami. Czy Państwa działalność obejmuje również ludzi bardzo biednych, na przykład rumuńskich czy bułgarskich Romów?
T.S.: Myślę, że jesteśmy w stanie im pomóc. Natomiast w ostatnim czasie, mniej więcej od sześciu miesięcy, od rozpoczęcia się konfliktu na Ukrainie najwięcej zgłoszeń mamy od ludzi pochodzących właśnie z tego kraju. Można powiedzieć, że więcej niż połowa – może nawet siedem na dziesięć osób, które albo fizycznie przychodzą do naszego punktu, albo kontaktują się z nami mailowo czy telefonicznie – to są właśnie obywatele Ukrainy. Również w Urzędzie Wojewódzkim w porównaniu z zeszłym kwartałem liczba wniosków o legalizację pobytu Ukraińców wzrosła o 300%, a liczba wniosków z jeszcze wcześniejszego kwartału również była wyższa niż w poprzednim. To tendencja narastająca.

Co może zrobić jednak ubogi migrant, żeby móc normalnie wejść w życie społeczne miasta? Co ma zrobić, jeśli brakuje mu środków do życia?
K.F.: Może skorzystać z pomocy społecznej. Jednak żeby z niej korzystać, trzeba legalnie przebywać na terenie Polski. W takim przypadku obcokrajowiec musi zarejestrować swój pobyt, jeśli przebywa na terenie kraju dłużej niż trzy miesiące. Zarejestrowanie wiąże się z zameldowaniem, do którego potrzebne są dokumenty tożsamości. I tu jest problem na przykład z Romami, którzy często ich nie posiadają.

A jeśli mają dokumenty?
K.F.: To będzie im zdecydowanie łatwiej. Jeśli dopełnią tych formalności, to państwo polskie będzie w stanie przyznać im pomoc społeczną.

Od wielu lat do Wrocławia przyjeżdżają studenci z Afryki. Czy oni też się do was zgłaszają ze swoimi problemami?
T.S.: U nas szukają pomocy głównie w kwestiach prawnych i informacyjnych. Gdyby wystąpiły jakieś przypadki bardziej drastyczne, warto dodać, że Zespół ds. dialogu międzykulturowego prowadzi akcję „Stop mowie nienawiści”. To akcja monitorowania przemocy motywowanej uprzedzeniami rasowymi. Wszyscy, którzy są świadkami np. rasistowskich napisów na murach, mogą poinformować o tym, pisząc maila na odpowiedni adres mailowy. Afrykańczycy to grupa szczególnie narażona na takie zdarzenia, więc i to jest forma pomocy udzielana tym migrantom. Mail kontaktowy jest traktowany bardzo poważnie i jeśli pojawia się jakieś zgłoszenie, to reakcja jest szybka i adekwatna. To nie jest tak, że codziennie we Wrocławiu ktoś zostaje pobity z powodów etnicznych. Jeśli jednak już taka sytuacja ma miejsce, to wtedy dużo zależy od wrocławian. Często ofiara reaguje ucieczką, więc wiele zależy od tego, czy ktoś ze świadków zgłosi takie zajście.

Czy ktoś z urzędu pomaga im w kontakcie z policją, w zgłoszeniu sprawy?
T.S.: Jeśli byłaby taka potrzeba, to dobrym adresem w tego typu sytuacji jest Zespół ds. dialogu międzykulturowego. Jeśli istnieje potrzeba tłumaczenia czy asysty, to jest to jak najbardziej do zrobienia. Zespół nie tylko reaguje na problemy, ale prowadzi również działania profilaktyczne. Są organizowane warsztaty, m.in. dla policjantów i strażników miejskich, a także dla nauczycieli
i uczniów we wrocławskich szkołach.

„Guardian” wskazuje na niebezpieczeństwo, jakie tkwi w terminie ekspat. Zdaniem dziennika zarezerwowany jest on tylko dla białych z bogatych krajów, spychając resztę do grupy immigrants i ma nacechowanie rasistowskie. Co panowie o tym sądzą?
K.F.: Ja również często się spotykam z sytuacją, gdy termin ekspat jest zawężany do pracownika, który poszukuje pracy w korporacji i zazwyczaj tym pracownikiem jest osoba z wysokim kapitałem kulturowym i orientacją w naszych warunkach prawno-ekonomicznych. Z uwagi na coraz intensywniejszą migrację do Polski tematy migracyjne za chwilę staną się coraz częstszym przedmiotem publicznej debaty. Bez wątpienia są to tematy drażliwe – jak w państwach Zachodu: z jednej strony chodzi o pracę i to, czy starczy jej dla wszystkich. Z drugiej o to, co importujemy razem z ekspatem czy migrantem: jego kulturę, która może nas ubogacić, ale też być może konflikty z państwa jego pochodzenia.
T.S.: Różnica ta wynika też z kwestii czasu. Najczęściej ekspaci przebywają w danym mieście czasowo, na okres kontaktu, żeby po maksimum kilku latach przenieść się i pracować w innym kraju, w innej korporacji. Migranci zwykle starają się zostać na dłuższy czas.

Jakie są najbliższe działania, jakie planujecie w Infolinku?
K.F.: Pracujemy nad dwiema aplikacjami mobilnymi dla obcokrajowców, które mogłyby im pomóc w rzeczywistości urzędów. Ponadto przygotowujemy się do konferencji wrocławskich menedżerów HR, którzy pracują w firmach zatrudniających obcokrajowców lub chcących ich zatrudnić.

 

Biogramy:

Tomasz Szkwarek – absolwent stosunków międzynarodowych, kierownik działu Programów Miejskich we Wrocławskim Centrum Rozwoju Społecznego, koordynuje funkcjonowanie Infolinku International Information and Support Office.
Krzysztof Furtan – prawnik, adwokat, koordynuje wsparcie prawne obcokrajowcom przybywającym do Wrocławia oraz czynnie angażuje się w grupy eksperckie konsultujące politykę migracyjną przy Światowej Organizacji Migracji (IOM) oraz Ministerstwie Spraw Wewnętrznych.

Dodał: |
Aktualizacja: |
Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Nieuczciwi pełnomocnicy w drodze po kartę pobytu – wywiad z Ismeną Saadi, prawniczką ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej


Niektórzy cudzoziemcy starający się o legalizację pobytu w Polsce korzystają z usług pełnomocników. Dlaczego decydują się na ten krok?

Przede wszystkim dlatego, że bardzo ciężko jest im poruszać się w polskiej rzeczywistości, nie wspominając już o sprawach urzędowych, gdzie mają do czynienia z niezrozumiałymi przepisami i skomplikowanym językiem prawnym. Wiele osób myśli, że nie poradzi sobie z procedurą legalizacyjną i woli powierzyć sprawę w ręce doświadczonych pełnomocników. Od decyzji polskich władz niejednokrotnie zależy ich przyszłość, nic więc dziwnego, że starają się podejść do tego tematu odpowiedzialnie. Dodatkowo wśród wielu cudzoziemców pokutuje myślenie, że jeśli opłacą pełnomocnika, to ich postępowanie na pewno zakończy się sukcesem. Zdarzają się przypadki, że osoby trafiające do Stowarzyszenia Interwencji Prawnej pytają, ile kosztuje porada prawna. Gdy słyszą, że nic, patrzą na nas z niedowierzaniem i pewną dozą nieufności. Bierze się to stąd, że w ich krajach pochodzenia często dominuje myślenie, że wiele spraw można załatwić, jedynie płacąc odpowiednią kwotę.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |
Na zdjęciu są laureaci nagród w konkursie Miasta Otwarte.

W chwili obecnej tworzony jest międzysektorowy i interdyscyplinarny zespół ds. modelu integracji imigrantów. Do zespołu zgłosiło się już 35 podmiotów, które reprezentuje ponad 65 osób. Skład osobowy grupy nie jest jeszcze ostateczny, bo wciąż napływają kolejne zgłoszenia. Oficjalne powołanie zespołu powinno nastąpić na początku maja. Miasto Gdańsk jest pierwszym polskim miastem, które w tak partycypacyjny i interdyscyplinarny sposób rozpoczyna budowanie zintegrowanej polityki migracyjnej -- mówi Grzegorz Szczuka, dyrektor Wydziału Rozwoju Społecznego w UMG .

Czytaj dalej >

Skomentuj

Film Zobacz-Zrozum-Zareaguj (3Z)
ROMOWIE rumuńscy
Filmik z IV Forum ds. Lokalnych Polityk Migracyjnych we Wrocławiu

Aktualności
Archiwum

Projekt ‘MIEJSKI SYSTEM INFORMACYJNY I AKTYWIZACYJNY DLA MIGRANTÓW’ jest współfinansowany z Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW realizowany był w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Projekt LOKALNE POLITYKI MIGRACYJNE - MIĘDZYNARODOWA WYMIANA DOŚWIADCZEŃ W ZARZĄDZANIU MIGRACJAMI W MIASTACH był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt ‘WARSZAWSKIE CENTRUM WIELOKULTUROWE’ był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW Projekt realizowany był przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.