Warto poczytać
Dodał: |
Aktualizacja: |

Polskie organizacje wielokrotnie aplikowały w imieniu czy na rzecz imigrantów. Od razu trzeba podkreślić, że jest oczywista jakościowa różnica między wnioskami „w imieniu” i „na rzecz”. W pierwszej sytuacji zachodzi pewna współpraca polskiej organizacji z grupą imigrantów. To oznacza, że w zespole, który pracuje nad koncepcją, przygotowaniem i doborem celów są imigranci. Natomiast projekt „na rzecz” imigrantów brzmi już gorzej w moim odczuciu. Chociaż wiele zależy tu od obszaru działania.

Europejski Fundusz na Rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich (EFI) został uruchomiony w Polsce w 2007 roku. W pierwszych latach jego działania odnosiłem wrażenie, że jest on podejrzaną, wręcz mafijną strukturą. Było zbyt cicho na temat tego funduszu, jego członkowie nigdzie w mediach się nie pojawiali, nie było promocji, plakatów, czegokolwiek, by cała Polska dowiedziała się o takich środkach mogących pomóc migrantom w ułatwieniu przyjęcia ich w nowym społeczeństwie.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Najważniejszym dokumentem w prawie międzynarodowym, który reguluje kwestię praw wyborczych dla cudzoziemców i cudzoziemek jest Konwencja o o udziale cudzoziemców w życiu publicznym na szczeblu lokalnym, przyjęta przez Radę Europy w 1992 roku. Rozdział C tej konwencji (artykuł 6. i 7.) przyznaje “każdemu cudzoziemcowi zamieszkałemu na jej [Strony ratyfikującej konwencję] terytorium, prawo do udziału w głosowaniu oraz prawo do kandydowania w wyborach do władz lokalnych, jeśli spełnia on te same prawne wymagania, które stosują się do obywateli tego państwa, a ponadto, był legalnym i stałym mieszkańcem tego państwa przez 5 lat poprzedzających wybory”.

Polska do tej pory nie podpisała Konwencji, mimo iż jako członek Rady Europy od 1991 roku oraz członek Unii Europejskiej od 2004 roku, zobowiązana jest do dostosowania prawa krajowego do norm europejskich, szczególnie w kontekście coraz intensywniejszych migracji, także z krajów trzecich. Sytuacja, w której państwo umożliwia napływ imigrantów spoza UE oraz ich długą rezydenturę, jednocześnie nie dając im możliwości nabycia, pod określonymi warunkami, lokalnych praw wyborczych, tworzy warunki niesprzyjające integracji, mające znamiona dyskryminacji oraz zachęcające do eksploatacji. Długoterminowi rezydenci, mimo iż mają wszystkie obowiązki zwykłych obywateli (m.in. płacą podatki) i prowadzą takie samo, jak oni życie (korzystają z urzędów, komunikacji miejskiej, posyłają dzieci do przedszkoli, szkół, koszystają ze służby zdrowia), nie posiadają żadnego realnego wpływu na sposób zarządzania ich lokalną społecznością. To sprawia, że ich interesy, potrzeby i preferencje nie są brane pod uwagę przez lokalnych polityków.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Kino to ciemna sala, w której ważne jest światło. Te słowa usłyszałem w dokumentalnym filmie. Jeśli tą salą jest nasza ulica, miasto, region czy kraj, światłem będzie dialog. Światło to życie. Podobnie dialog społeczny. Być obecnym, słuchać, rozmawiać. To schemat, ale jakże ważny.

W Polsce mieszka około połowy procenta cudzoziemców, ale na tle innych regionów Mazowsze wydaje się wyspą. Gdy popatrzymy na liczebność stołecznej ludności, te proporcje diametralnie się zmieniają, ponieważ większą obecność obcokrajowców notujemy w całym warszawskim powiecie niż w samej Warszawie.

„Byli sobie obcokrajowiec, cudzoziemka i migrant. Trójka ta spotkała się w Warszawie, robiąc zdjęcia na placu Zamkowym”. Mógł to być początek bajki, ale nie jest. Piszę o realnym życiu. Media niestety mieszają te trzy pojęcia. Słowo migrant stało się popularne niedawno. Do tej pory w naszej polskiej rzeczywistości termin „mniejszość” zajmował całą przestrzeń z powodów historycznych i politycznych (np. PRL nie była państwem imigracji). Zmiany końca lat 80., wyraźny napływ cudzoziemców (nie tylko studentów) początku XXI wieku spowodowały lekkie drgnięcie w zainteresowaniu problematyką migrantów. Wydaje się, że dopiero wejście Polski do Unii Europejskiej, a zwłaszcza uruchomienie Europejskiego Funduszu na Rzecz Integracji w latach 2007–2013, sprowokowały gwałtowne zainteresowanie tematyką i lawinowe powołanie wielu organizacji pozarządowych.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Koncepcja Warszawskiego Centrum Wielokulturowego (WCW) została opracowana podczas prac nad Programem Rozwoju Kultury do 2020 roku. W latach 2008-2011 opracowano konspekty trzynastu operacyjnych programów w dwóch kategoriach: tematycznej oraz horyzontalnej. W tym drugim obszarze wyróżniono pięć działów: Współpraca z podmiotami niepublicznymi działającymi w obszarze kultury; Różnorodność kulturowa i dialog międzykulturowy; Miasto dla artystów, artyści dla miasta; Nowe technologie i cyfryzacja kultury; Strategiczne zarządzanie rozwojem kultury. Jednym z narzędzi realizacji programu „Różnorodność kulturowa i dialog międzykulturowy” było wspieranie powstania Warszawskiego Centrum Wielokulturowego. Miało ono skupiać ogół aktywności podejmowanych w przestrzeni miejskiej na rzecz cudzoziemców (głównie w zakresie działań kulturowych i informacji) oraz integracji międzykulturowej, łącząc funkcje wystawiennicze, konferencyjne, koncertowe i teatralne. Centrum planowano jako siedzibę dla warszawskich organizacji zrzeszających cudzoziemców i działających na rzecz migrantów i wielokulturowości.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

„Białych plam” na mapie promowania tolerancji oraz integracji cudzoziemców w naszym kraju jest bardzo wiele. Występują one nie tylko tam, gdzie po prostu brakuje programów promujących tolerancję, ale przede wszystkim wszędzie, gdzie nie ma dla obcokrajowców miejsca z powodu nieprzychylności lokalnych urzędników, ksenofobii wspólnot lokalnych, grup politycznych oraz lokalnych mediów.

Gdy w 2011 roku przygotowałem eksperyment edukacyjny wzorowany na pracach Jean Elliot, zetknąłem się właśnie z takimi białymi obszarami na mapie wrocławskiej tolerancji, w sposób niezwykle przykry dla mnie oraz dla uczestników eksperymentu.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

W maju tego roku weszła w życie nowa ustawa o cudzoziemcach z 12 grudnia 2013 r. (Dz.U. z 2013 r. poz. 1650), która wprowadza wiele rozwiązań ułatwiających legalizację pobytu cudzoziemcom, w tym przede wszystkim osobom pracującym i studiującym w Polsce. Dokument wdraża także postanowienia 15 dyrektyw prawa unijnego oraz porządkuje dotychczasowe procedury związane z wjazdem, wyjazdem i pobytem cudzoziemca na terytorium RP, które w wyniku wielu nowelizacji poprzedniej ustawy z 2003 r. stały się mało czytelne. Do głównych zmian, jakie wprowadza nowa ustawa o cudzoziemcach, należy wydłużenie z 2 do 3 lat maksymalnego okresu ważności zezwolenia na pobyt czasowy, możliwość uzyskania jednego zezwolenia na pobyt i pracę, wydłużenie okresu pobytu dla studentów z zagranicy czy skrócony czas oczekiwania na decyzję.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Wstęp

Niniejszy tekst nie jest artykułem naukowym, tylko analizą ekspercką o możliwości dotarcia cudzoziemca w Polsce do realizowanych dla jego dobra projektów. A wszystkie działania prowadzone, realizowane, podjęte dla cudzoziemców w Polsce to aktywność na rzecz integracji osób przyjezdnych w szeroko rozumianym zakresie. Integracja cudzoziemców w Polsce to przede wszystkim ich wejście w system prawny, administracyjny, ubezpieczeniowy, świadomości obywatelskiej, a także umiejętność adaptacji. Działania integracyjne w maksymalnym zakresie powinny być dwukierunkowe – mają one docierać zarówno do cudzoziemca, jak i urzędnika w urzędzie gminy miejskiej lub wiejskiej, który kiedyś będzie przyjmował cudzoziemca jako czasowego lub stałego mieszkańca tej gminy i potrafi zająć się jego sprawą na wysokim poziomie kompetencji zawodowych.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Zdecydowana większość projektów migracyjnych realizowanych przez organizacje pozarządowe jest finansowana ze środków europejskich. Do tej pory korzystano z Programu Ogólnego SOLID, w którego ramach działały 4 fundusze: Fundusz na rzecz Uchodźców (EFU), Fundusz na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich (EFI), Europejski Fundusz Powrotów Imigrantów (EFPI) i Fundusz Granic Zewnętrznych.

Projekty migracyjne realizowane przez trzeci sektor były finansowane głównie w ramach EFI/EFU. Mimo że funkcjonowanie tych funduszy wzbudzało i nadal wzbudza wiele kontrowersji (o nich w drugiej części tego artykułu), to trzeba podkreślić fakt, że doprowadziły one do wzmocnienia i rozkwitu środowiska pozarządowego zajmującego się migracjami.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

W dniu 12 grudnia 2013 roku uchwalono nową ustawę o cudzoziemcach. Zgodnie z uzasadnieniem jej przyjęcia powstanie tej ustawy wiązało się z brakiem przejrzystości i licznymi nowelizacjami poprzedniego aktu regulującego status obywateli państw trzecich oraz potrzebą dostosowania rzeczywistości prawnej do wymogów prawa unijnego. Ustawa tworzona była długo i po raz pierwszy organizacje pozarządowe, do których statutowych zadań należy pomoc w legalizacji i integracja cudzoziemców, brały tak licznie udział w konsultowaniu tego aktu. Wydaje się, że wyłącznie zasługą tych konsultacji jest eliminacja licznych błędów, które zawierał pierwotny projekt rządowy, oraz zapobieżenie wprowadzeniu zapisów, które w sposób ewidentny naruszały podstawowe standardy praw człowieka. Czy sama ustawa w uchwalonym kształcie jest jednak krokiem naprzód w regulowaniu statusu cudzoziemców w Polsce? Czy ułatwia im życie i osiedlenie się? Niestety wciąż można mieć w tej kwestii spore wątpliwości.

Czytaj dalej >

Dodał: |
Aktualizacja: |

Co zrobić, by rekomendacje wypracowywane podczas projektów były faktycznie dyskutowane i brane pod uwagę przez zainteresowane instytucje?

Część 1

Na wstępie pojawia się kilka pytań: przez kogo te rekomendacje zostały wypracowane? Czy uczestniczyły w tym wszystkie instytucje zajmujące się tematem? Czy w omawianym procesie brała udział instytucja (przedstawiciel), do której zamierzano skierować rekomendację?

Czy rekomendacje uwzględniły możliwości wszystkich podmiotów dyskusji oraz prawa i obowiązki obywatelskie, a także kompetencyjne uczestników dyskusji?

Czy rekomendacje wypracowane podczas przeprowadzania projektów są celem danego projektu, czy kolejnym etapem potrzebnym do osiągnięcia celów projektowych? I czy w projekcie nastąpiła oczekiwana ich realizacja, a co za tym idzie – ewaluacja wykonanych działań?

Czytaj dalej >

Lublin to mój drugi dom, drugi Łuck

Dziennikarka i fotografka. Pomysłodawczyni i realizatorka „Twarzy Lublina”. Łucczianka, która obecnie mieszka w Lublinie. O niej, jej projekcie, Lublinie i jego twarzach z Oksaną Tsymbaliuk rozmawia Krzysztof Janiak.

KRZYSZOF JANIAK: Uwielbiasz fotografować ludzi. Czym jeszcze się pasjonujesz i interesujesz? Co cię fascynuje?

OKSANA TSYMBALIUK: Od dziecka zajmuję się muzyką. Chodziłam do szkoły muzycznej. Skończyłam ją w klasie fortepianu. Bardzo lubię muzykę. Jeżeli nie zostałbym dziennikarką, to zostałabym pianistką. Kiedy jeszcze mieszkałam w Łucku, chodziłam przez rok do Garage Rock School i grałam na perkusji. Muzyka jest moją wielka pasją. Uwielbiam także sport. Gotowanie również sprawia mi przyjemność. Nie lubię niezdrowego jedzenia, lubię gotować prosto i zdrowo. Bardzo lubię spacerować, a także podróżować.

Może jesteś wegetarianką?

Wegetarianizm jest ciekawy dla mnie ze względów kulinarnych. Fotografia, jednak, to jest moja największa pasja. Jeszcze mi się nie znudziła.

Gdzie podróżowałaś?

W tym i poprzednim roku byłam w Norwegii, Wiedniu, Bratysławie, podróżowałam także do Gdańska, Torunia, Krakowa i Warszawy, bardzo ją lubię.

Gdzie chciałabyś pojechać?

Do Islandii i Nowego Jorku.

Ponad rok temu przeprowadziłaś się z rodzinnego Łucka do Lublina, dlaczego? Coś cię zaciekawiło, zaintrygowało w tym mieście? Może przyjechałaś tu do kogoś?

Pierwszy raz przyjechałam do Lublina w 2012 na wymianę fotografów. Mieszkaliśmy w Lublinie 10 dni. Chodziliśmy po Krakowskim Przedmieściu, Starówce, Plazie. Było bardzo gorąco. Na ulicach byli tylko emeryci i bezdomni. Było nudno i nie fajnie. Pomyślałam wtedy "Boże, co to za miasto. Nigdy nie chce tu mieszkać". Ogólnie mi się nie spodobało i stwierdziłam, że nie przyjadę tu więcej. W moje urodziny moje koleżanka napisała, że Fundacja Duchowej Kultury Pogranicza szuka wolontariusza. Pisze do mnie "Oksana szukamy nowego wolontariusza, chcesz?", a ja na to "Chcę! Gdzie? Jakie miasto?". Ona "Lublin", a ja "No dobrze!". Przyjechałam do Lublina 1 czerwca 2013 dzięki temu, że mój projekt "Twarze Lublina" został zaakceptowany przez komisję rekrutacyjną programu "Młodzież w działaniu".

Chcesz tutaj zostać? Czy może wybierzesz inne miasto?

Jeszcze nie wiem, muszę dokończyć mój projekt. Wtedy będę myśleć, co robić dalej. Lublin to pierwsze miasto gdzie mieszkam bez moich rodziców, bez przyjaciół. Wszystko było dla mnie nowe. Na początku było mi ciężko, ale już po pół roku mieszkania w Lublinie pomyślałam "Wszędzie, gdzie jedziesz bierzesz siebie ze sobą. Trzeba robić tak, żeby w tym miejscu gdzie jesteś było Ci dobrze." Wszyscy mnie teraz pytają czy chce zostać. Jeżeli znajdę jakiś projekt, pracę lub sprawę dla mnie ważną i mającą treść to zostanę. Mam tu dobrych znajomych, fajny projekt, który jest lubiany przez ludzi. Blisko jest do Łucka. Lublin to takie miasto do życia. Jeżeli chcesz czegoś większego musisz wyjechać z Lublina. Ja jeszcze nie wiem, muszę dokończyć mój projekt. Wtedy będę myśleć, co robić dalej.

W Łucku zrealizowałaś swój pomysł Twarze Łucka, opowiedz o tym projekcie. Skąd wziął się pomysł? Jakie są Twarze Łucka?

Realizowałam ten projekt z moimi przyjaciółmi: Tetianą Zubryk i Wołodymyrem Chomyczem. W lipcu 2012 roku pomyśleliśmy, że będziemy fotografować ludzi. Poszłam do Wołodymyra, rozmawialiśmy o fotografii. On pokazał projekt "Twarze Odessy". Stwierdziliśmy, że to bardzo fajna idea. Na Ukrainie było już kilka takich projektów, ale zaczęło się od "Humans of New York". Pojechaliśmy wtedy do Lublina na tą wymianę, potem do Białegostoku. We wrześniu 2012 roku wystartował projekt "Twarze Łucka". Szybko napisaliśmy koncepcje, wybraliśmy 5 pierwszych osób. Sfotografowaliśmy je. Następnego dnia robiliśmy zdjęcia wszystkim, których spotkaliśmy na ulicy. To była fajna inicjatywa, bez budżetu. Chcieliśmy to zrobić.

Jakie są Twarze Łucka?

Dla mnie projekt „Twarze Łucka”, to świadomość tego, że coś mogę dać światu i mojemu miastu. Jeżeli chodzi o ludzi to stary i młody człowiek: dziadek i chłopak. Dziadek kiedyś robił dużo dla Łucka, a teraz jest na emeryturze. Ma pasję: zbiera szyszki i tworzy z nich różne ciekawe rzeczy. A młody chłopak - wierzy w swój kraj, swoje miasto, tworzy nowe, ciekawe inicjatywy i farbuje miasto w żółto-niebieskie barwy. U nas w Łucku był jeszcze konkurs: twarze miesiąca. Wybieraliśmy 10 osób z największą ilością polubień. Potem było głosowanie, wygrywała jedna osoba. Zawsze wygrywali starzy ludzie.

Jadąc do Lublina, wiedziałaś już, że będzie lubelska edycja twojego projektu. Czym lubelska koncepcja różni się od tej z twojego rodzinnego miasta?

Kiedy fundacja zaproponowała mi wolontariat, a ja im, że zrobię „Twarze Lublina”. Wiedziałam, że koncepcja będzie inna. Przez pół roku myślałam, jakie powinny być „Twarze Lubina”. Pomyślałam, że w Lublinie będę fotografować tylko znanych ludzi, którzy rozwijają to miasto. Na przykład ludzi kultury, sportowców czy popularne osoby. Nie widziałam sensu fotografować wszystkich. Koncepcja jest taka, że tu fotografuje znanych ludzi, zadaję im konkretnych 5 pytań. Na te pytania bohaterowie odpowiadają. W Łucku pytaliśmy o wszystko.

Poznałaś i sfotografowałaś mnóstwo Lublinian i Lublinianek. Zrobiłaś też z nimi wywiady. Jakie są Twarze Lublina? Masz jakąś ulubioną?

Ja nie mogę wybrać ulubionej. Twarz Lublina, jak pomyślę, to człowiek kultury. W Lublinie jest fenomen tej kultury. To jest znak rozpoznawczy tego miasta. Jeżeli zebrać by ludzi, którzy tworzą, rozwijają to miasto i dają mu życie. Jeżeli zebrać ich razem to będzie twarz Lublina. Oni są w moim projekcie.

Zadam Ci teraz podobne pytania, do tych, które ty zadajesz Twarzom Lublina.

Jaki jest Lublin twoimi oczami. Za co go lubisz albo nie lubisz? Jakie znaczenie w twoim życiu ma Lublin?

Lublin to mój taki drugi dom, drugi Łuck. Poznałam tu siebie i dalej to robię. Zrozumiałam, że mogę zrobić coś sama. Lublin to miasto, które żyje bardzo aktywnie przez 9 miesięcy. Przez wakacje staje się trochę miastem duchów. Bardzo mi się to podoba, to jest czas, kiedy w Lublinie nie ma kolejek. W autobusach chyba tez mniej ludzi. Idąc ulicą jest pusto. Lublin to miasto, gdzie można się rozwijać w pracy, życiu i nie tylko.

Często się mówi "Lublin - miasto wielokulturowe”. Czy zgadzasz się z tym twierdzeniem i dlaczego?

Lublin jest miastem wielokulturowym przez 9 miesięcy. Jest tutaj dwukulturowość: Ukraina i Polska. Mieszkam już tu rok i nie byłam na wydarzeniu czysto Polskim. Na różnych wydarzeniach są, na przykład: Indyjska kuchnia, innym razem przyjechał ktoś ze Sri Lanki i będzie coś opowiadał, tam z Białorusi, Chińczycy, Rosjanie. Gdzie Polska? Gdzie? To jest może mój problem. Jest to dla mnie dziwne i zwróciłam na to uwagę.

W Lublinie mieszkają obcokrajowcy, którzy rozwijają to miasto. Do nich trzeba pójść i zobaczyć jak pracują, zobaczyć, że są. Trzeba zrozumieć, że inni ludzi tez tu są i chcą, żeby to miasto się rozwijało. Lublin jest miastem wielokulturowym przez 9 miesięcy dzięki studentom, to moja opinia. 

Jaka jest twoja wizja Twarzy Lublina?

Mężczyzna, urzędnik. Jest "biurowym planktonem". On musi pracować w urzędzie, żeby zarobić pieniądze na rodzinę. Jego dusza oddana jest muzyce lub malarstwie. Niech będzie to muzyka, te piosenki, które on śpiewa i pisze są tym, czym on żyje. Od poniedziałku do piątku jest nudnym urzędnikiem w depresji. W weekend jest energetycznym człowiekiem, który daje radość innym.

Twoja rada na dziś dla Lublinian i Lublinianek.

Bądźcie dumni z tego miasta, kochajcie Lublin, rozwijajcie to miasto. Zmieńcie mentalność. Bądźcie bardziej otwarci na nowe inicjatywy, które są nieformalne i niezwykłe dla tego miejsca.

Strona 4 z 4

Skomentuj

Film Zobacz-Zrozum-Zareaguj (3Z)
ROMOWIE rumuńscy
Filmik z IV Forum ds. Lokalnych Polityk Migracyjnych we Wrocławiu

Aktualności
Archiwum

Projekt ‘MIEJSKI SYSTEM INFORMACYJNY I AKTYWIZACYJNY DLA MIGRANTÓW’ jest współfinansowany z Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW realizowany był w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Projekt LOKALNE POLITYKI MIGRACYJNE - MIĘDZYNARODOWA WYMIANA DOŚWIADCZEŃ W ZARZĄDZANIU MIGRACJAMI W MIASTACH był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt ‘WARSZAWSKIE CENTRUM WIELOKULTUROWE’ był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW Projekt realizowany był przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.